Ciąża to dla wielu osób bardzo przyjemny czas, dla innych trochę mniej. Wiem, że historii związanych z ciążą i porodem jest mnóstwo, ale mam nadzieję, że zechcecie zapoznać się również z moją opowieścią :)Nasza ciąża nie należała niestety do najłatwiejszych i kosztowała nas trochę wysiłku, ale wiedzieliśmy po co to robimy. Nie ma piękniejszego uczucia niż przytulenie tego 3.5 kilogramowego szczęścia po 9 miesiącach oczekiwania:)

Ale do rzeczy.Pierwsze dwa miesiące przebiegały, bez większych komplikacji. Zrobiliśmy test, wynik był pozytywny, więc zaczęłam poszukiwania lekarza. W związku z tym, że posiadamy pakiet w Medicover, szukałam właśnie tam. Okazało się, że nie jest łatwo umówić się na wizytę do lekarza z dobrymi opiniami, ale rzutem na taśmę trafiliśmy do pani doktor Ewy Świątek i to był bardzo dobry wybór. Pani doktor przeprowadziła nas przez tą ciążę profesjonalnie i bezpiecznie. Zrobiliśmy usg, wszystko się potwierdziło – nasze maluszek rozwijał się prawidłowo.

W trzecim miesiącu zaczęły się nudności i wymioty. Nie było lekko – czasami były dni, kiedy wymiotowałam cały dzień i nie miałam siły wstać z łóżka. Na szczęście w połowie czwartego miesiąca zaczęło wszystko mijać, zdarzały się jeszcze pojedyncze dni, kiedy nudności wracały, ale na szczęście nie było ich dużo. Cały czas byłam też pod opieką endokrynologa, ze względu na niedoczynność tarczycy spowodowaną chorobą Hashimoto. W ciągu całej ciąży robiłam badanie tsh co dwa tygodnie i systematycznie zmieniliśmy dawki euthyroxu. Poziom tsh jest bardzo ważne, dla maleństwa więc ta kontrola była konieczna. 

Na usg połówkowym dowiedzieliśmy się, że będzie to chłopiec 👦. W tym też czasie okazało się, że mam cukrzycę ciążową. Po badaniu krzywej cukrowej, wyniki były na granicy. Pani doktor zaleciła badanie cukru w domu na czczo i okazało, że wyniki nie mieszczą się w normie. Umówiłam się więc do diabetologa i zaczęłam kontrolować poziom cukru pięć razy dziennie. Początkowo udało się regulować poziom cukru za pomocą diety. To było dla mnie największe wyzwanie, bo słodycze uwielbiam. Jednak już od siódmego miesiąca tylko insulina w zastrzykach stabilizowała odpowiednio poziom cukru. W tym czasie okazało się też, że ciśnienie również jest za wysokie i trzeba obniżyć je lekami. W ten sposób do końca ciąży musiałam trzymać dietę, przyjmować insulinę, euthyrox i dopegyt. Żeby było jeszcze ciekawiej Filip postanowił się również nie obracać główką do dołu i pojawiła się wizja porodu przez cesarskie cięcie.

Kolejne usg niestety to potwierdzały, więc termin cesarki został ustalony na 17.12.2018 r. Pogodziłam się z tym, chociaż bardzo chciałam rodzić siłami natury. W wyznaczonym dniu z całym zapakowanym majdanem pojechaliśmy do szpitala. Czekaliśmy na izbie przyjęć prawie dwie godziny i okazało się, że nasz syn postanowił zrobić nam niespodziankę i obrócił się główką do dołu. Cesarka została odwołana, a my z mężem wróciliśmy do domu. Zalecenia były takie by indukować poród i czekać, aż znacznie się sam. Jeśli nie, to indukcja porodu oksytocyna, w dniu terminu, który wyznaczony był z miesiączki, czyli 27.12. W przypadku ciąż z cukrzycą ciążową oraz nadciśnieniem, ciąża nie powinna być przenoszona. Kolejnego dnia jednak nastąpił zwrot akcji, bo kiedy leżałam w domu poczułam silny ruch Filipa w brzuszku i miałam wrażenie, że Filip znów postanowił się obrócić. Po konsultacji telefonicznej z panią doktor pojechaliśmy na izbę przyjęć. Położne upierały się, że nie możliwe aby dziecko obróciło się na niecałe dwa tygodnie przed terminem, ale usg rozwiało wszelkie wątpliwości. Zostałam w szpitalu na oddziale patologii ciąży i czekaliśmy na dalszy rozwój wydarzeń. W ciągu kolejnych czterech dni Filip obrócił się jeszcze trzy razy i gdy ustawił się odpowiednio, podłączono mnie pod oksytocynę. Pierwszego dnia nie było w ogóle, żadnych skurczy. Drugie dnia tj. 22.12.2018 r. Filip się urodził 🙂

Cała ciąża była przygodą, a ostatni miesiąc pełen nie wiadomych , ale na szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie. Chcę powiedzieć jedno: Warto zdać się na swoją intuicję podczas ciąży i przed porodem. Czasami nie warto odpuszczać – mnie położne nie wierzył na izbie, że Filip się obrócił, a ja to czułam. Dopiero pani doktor prowadząca zrobiła badanie usg i to potwierdziła. Także my mamuśki czujemy co nasze dzieci kombinują już w ciąży. 

Jeśli chcecie podzielić się swoją historią zapraszam do dzielenia się w komentarzach. Chętnie poczytam wasze przygody 🙂